Studia psychologiczne

Na jednych z zajęć omawialiśmy psychologiczne mechanizmy obronne. Jest ich sporo. W tym wpisie chciałabym się skupić na jednym z nich  – mowa o prokrastynacji czyli odraczaniu i zwlekaniu.

Mechanizmy obronne jak wiadomo służą ludziom do zmniejszenia lęku i frustracji, a także poczucia winy.

Prokrastynację jako mechanizm obronny stosują osoby, które stale coś przekładają na za kilka godzin, na później, na jutro. Stale zajmują się w ich mniemaniu czymś przyjemniejszym, niż zadaniem, które mają wykonać.

Choć takie działanie skutkuje chwilową poprawą samopoczucia i ma na celu uniknięcie frustracji, to w efekcie prokrastynator ma wyrzuty sumienia z powodu nie wykonania zadania na czas. Co ciekawe, osoby takie (prokrastynatorzy) są perfekcjonistami, a zatem stawiają sobie wysokie wymagania co do jakości wykonywanych zadań.

Psycholodzy wskazują, że prokrastynacja pojawia się w odpowiedzi na lęki jednostki, a lęk przed porażką i lęk przed sukcesem uznaje się za jedne z głównych przyczyn.

businessman-607780_960_720Mogę stwierdzić z pełną świadomością i odpowiedzialnością, że mamy wspaniałych wykładowców. To nie tylko świetni fachowcy w swojej dziedzinie, z ogromną wiedzą, ale także doskonali pedagodzy, którzy tę wiedzę potrafią znakomicie przekazać.

Chodzimy z koleżankami nie tylko na zajęcia obligatoryjne, ale także – z wielką przyjemnością – na zajęcia fakultatywne. Ważne, że mogę samodzielnie zdecydować o liczbie zajęć fakultatywnych.

Wkrótce czeka mnie pisanie pracy rocznej. Będę musiała spędzić sporo czasu w bibliotekach i czytelniach, żeby zebrać bibliografię. Temat jaki został mi przydzielony zupełnie mi odpowiada, niemniej jednak – jak każdy student wie – pisanie pracy rocznej nie zajmuje kilku godzin.

Muszę zbadać pewne mechanizmy psychologiczne, koniecznym będzie przestudiowanie wielu książek i prac. Pewnie wytrenuję też przy okazji swoje umiejętności planowania – muszę przygotować bibliografię, zaplanować ile tekstu napiszę każdego dnia, co przeczytam konkretnego dnia, na czym się skupię. Praca ma mieć ok. 20 stron – koleżanki już zaczęły pisać, wkrótce do nich dołączę.

 

Choć studia psychologiczne do łatwych nie należą, są moją pasją. Nie żałowałam ani przez chwilę swojego wyboru. Tymczasem wszystkie przedmioty są dla mnie pasjonujące, być może dlatego, że jestem na I roku. Koleżanki i koledzy ze starszych roczników mówią, że im dalej w las tym trudniej. Jestem jednak dobrej myśli.

Jest tylko jeden przedmiot, który nie przypadł mi szczególnie do gustu, choć wiem, że jest bardzo potrzebny, to: metodologia badań psychologicznych i statystyka.

Najbardziej lubię chodzić na wykłady poświęcone procesom poznawczym, emocjom i motywacji oraz biologicznym podstawom zachowania. Musiałam kupić wiele książek z tych zagadnień, nie tylko z obowiązku, po prostu z wielką chęcią czytam wszystko na wspomniane tematy.

Przywiozłam też z domu  „Historię filozofii” Władysława Tatarkiewicza, wiem, ze z pewnością się przyda. Jeśli nawet nie, to lubię wracać do tej książki – jest napisana przejrzyście i zrozumiale. Myślę, że może być nieocenioną pomocą podczas przygotowywania się do egzaminu z filozofii.

 

 

 

 

Moje obawy dotyczące zamieszkania w akademiku z obcymi ludźmi, a także obawy dotyczące samych studiów okazały się bezpodstawne. Trafiłam na świetne koleżanki z którymi doskonale się dogaduję. Mieszkamy we trzy w pokoju, jesteśmy na tym samym roku, a tylko jedna z nas w innej grupie.

Ja z Olą w grupie pierwszej, a Beata w grupie trzeciej.

Zajęcia zaczynają się rano, trwają do południa lub wczesnego popołudnia, czasem dłużej, obiad jemy w uczelnianym bufecie. Z wielką przyjemnością chodzimy zarówno na wykłady jak i ćwiczenia oraz seminaria. Na szczęście sala na wykładach nie jest przepełniona, więc jak zdarzy nam się spóźnić kilka minut, wolne miejsca zawsze się znajdą.

To dopiero początek studiów – jestem na pierwszym roku i pierwszym semestrze, więc sporo nauki jeszcze przede mną. Tymczasem nie mam problemu z zajęciami z logiki – o czym informowali mnie koledzy ze starszych roczników. Jest dobrze, mój pierwszy referat na ćwiczeniach został oceniony bardzo dobrze. Przygotowałam go razem z Olą, poświęciłyśmy sporo czasu w czytelni na szukanie bibliografii, ale zagadnienie było ciekawe i z przyjemnością je opracowałyśmy.

 

Wczoraj przyszła kolejna informacja dotycząca moich przyszłych studiów. Na długiej liście znalazły się podstawowe rzeczy, które powinnam ze sobą zabrać. Każda kolejna informacja z uczelni sprawia, że moje serce zaczyna bić mocniej.

Podobno stres nie jest dobry da zdrowia, ale jak tu się nie denerwować, skoro już tylko dni pozostały do chwili rozpoczęcia nowego życia?

Dziś byłyśmy z mamą na wielkich, studenckich zakupach. Na liście znalazły się oczywiście nowe ubrania, torba, podstawowy sprzęt wyposażenia domowego. Kupiłam śliczny czajnik, mini garnuszki i kilka praktycznych pojemników na różne różności. Nie wiem do końca co będzie potrzebne, więc ustaliłyśmy z mamą, że inne rzeczy kupimy z upływem czasu, jak już będę wiedziała co i jak.

Zakupy studenckie były bardzo fajne, niemniej jednak nadal mam pewne obawy, co mnie tam czeka. Jestem jednak optymistką i mam nadzieję, że będzie wszystko jak najlepiej.

maple-150741_640Rozpoczął się wrzesień i zaczynam coraz bardziej odczuwać ciężar, a może raczej przyjemność, z bycia „studentem”. Widzę swoje koleżanki z Liceum, które właśnie zaczęły kolejny rok szkolny, a ja mogę sobie dłużej spać i nie martwic się zadaniami domowymi. Z drugiej jednak strony zaczynam coraz bardziej bać się tego, co mnie czeka w najbliższym czasie. Przecież zmieni się dosłownie wszystko.

Już za kilka tygodni z małego miasteczka, gdzieś w Polsce trafie do wielkiej metropolii. Z przyjemnego mieszkanka w bloku z własnym pokojem, będę musiała przenieść się do wielkiego akademika z pokojami wieloosobowymi. A jak trafię na jakiś bardzo nieprzyjemnych ludzi? Mieszkanie z rówieśnikami mam już ogarnięte, bo zawsze była obok mnie młodsza o rok siostra, ale to przecież nie to samo, co mieszkanie z obcymi mi ludźmi.

No nic, trzeba się wziąć w garść i jeszcze trochę poczekać. Już za kilka tygodni wszystkiego się dowiem. Być może to wcale nie będzie takie straszne jakby się mogło wydawać?

Moje zainteresowanie psychologią rozbudziły książki, filmy i seriale. Może to trochę przyziemne stwierdzenie, ale właśnie tak było. Zaczęłam czytać kolejne książki, które pozwalały poznać meandry ludzkich zachowań i emocji – wtedy doszłam do wniosku, że to fascynujące w jaki sposób myśli człowiek i jak się zachowuje.
 
Wśród lektur, które uważam za niezwykle interesujące jest m.in. saga Zmierzch. Wiem, że to dla wielu ludzi prosta opowieść o wampirach i wilkołakach, niemniej jednak może okazać się czymś więcej. Nie mówię o filmie, ponieważ spłyca on zupełnie książkę do przygód głównych bohaterów, ale o książce, gdzie ukazane są rozterki i uczucia wszystkich. Przewija się tu miłość, przyjaźń, strach. Zaś w ostatniej części w cudowny sposób pokazane jest uczucie matki do dziecka. Siła tego uczucia jest powszechnie znana, ale w tej książce ukazana jest w nadnaturalny sposób – zarówno w dosłownym jak i przenośnym tego słowa znaczeniu. Wszystkich miłośników dobrej i wampirzastej lektury dracula-160357_640zachęcam do przeczytania tej książki.
 
Lubię też oglądać seriale kryminalne. Tam bardzo często nieco ukryte poza głównym wątkiem są problemy psychologiczne bohaterów. Najczęściej można choć z zewnątrz poznać zachowania i emocje złoczyńców, ale zdarza się, że tę część swojego „ja” odkrywają Ci dobrzy.
 
Bywa, że uznawane za dość płytkie seriale okazują się naprawdę ciekawymi, jeśli tylko uda nam się spojrzeć w nie nieco głębiej.

 

read-515531_640Musze przyznać, że jestem szczęściarą. Udało mi się dostać na uczelnię, gdzie będę mogła uczyć się tego o czym od zawsze marzyłam. No, może nie od zawsze, ale na pewno od kilku ostatnich lat. Wcześniej chciałam być księżniczką, krawcową i lekarzem – ale to marzenia z okresu przedszkolnego i podstawówki. W gimnazjum, kiedy zaczęłam się interesować ludzką psychiką i emocjami zaczął rodzić się we mnie pomysł, aby zostać psychologiem.

Teraz ten pomysł powoli zaczyna wchodzić w życie. Pierwszym krokiem było ukończenie liceum i zdanie matury. Potem złożenie dokumentów i informacja, że się dostałam. Teraz, kiedy stres związany z oczekiwaniem na informację o przyjęciu na studnia mam już za sobą, mogę śmiało powiedzieć, że twierdzenie „matura otwiera wiele dróg” jest jak najbardziej prawdziwe.

W każdym razie teraz mam w ręce list, który informuje mnie, że przyjęta zostałam na wydział psychologii – i to jest piękne.

Jestem Studentką!!!

apple-256261_640Przez 3 lata liceum stale powtarzano nam, że mamy się uczyć do matury. To zalecenie było najbardziej uciążliwe w ostatniej klasie. Stale słyszałam ucz się i ucz się – im będziesz miała lepsze oceny, tym większe szanse na studia na wymarzonym kierunku. Nie pozostawało mi więc nic innego jak zakuwać.

I tak minął prawie cały rok szkolny. Najpierw była matura próbna, która wypadła średnio. Po niej wzięłam się do nauki i maturę udało się całkiem dobrze zdać. Dzięki wysokiej średniej ze świadectwa i z egzaminu maturalnego miałam realne szanse na dostanie się na wybrany kierunek studiów.

Potem przyszło mi złożyć dokumenty na wybranej uczelni i czekać na informację czy się dostałam.